poniedziałek, 28 marca 2016

Ada, Zuzia i tytany

Ten Akt dzielę na dwie części, bo jeszcze go nie skończyłam, a chciałam wstawić chociaż fragment. Tak więc tym razem będą tylko dwie sceny (nie martwcie się, druga jest...dość długa)
Zapraszam do czytania!
Aksune~
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Tekst nie ma na celu urażenia kogokolwiek. 

Akt II część 1.

Scena 1.

Basia, Koniomordy, Erwin, Hanji, Mikasa, Eren, Armin, Mrs. Ziemniak, tutejszy plebs, tytani

(Podczas ekspedycji Zwiadowców...)
Basia: Znowu to samo (ląduje i wyciera krew z mieczy)
Erwin i Hanji: (patrzą dziwnie na Basię)
Tytan: (pada martwy na ziemię)
Mikasa: (ląduje koło niego) Gdzie Eren?
Armin: Tam (wskazuje na Ofiarę [moją i Zuzy] Losu [...])
Koniomordy: Przestań się ślinić do tego wozu z zapasami!
Mrs. Ziemniak: (ignoruje Jean'a i dalej się ślini)
Tutejszy plebs: (lata wokół tytana, usiłując go zabić)
Tytan: (zjada darmowy plebs)
(z lasu słychać wrzask)
Wszyscy: (zwracają głowy w stronę lasu)

Scena 2.

Ada, Zuzia, tytan, Basia, Erwin, Hanji, Mikasa, Armin, Eren
Tytan: (próbuje oderwać szamocącą się Adę od skały)
Ada: Ja nie chcę żyć! Ja chcę przeżyć! (kurczowo trzyma się skały)
Zuzia: (chowa się za drzewem i rzuca kamieniami w tytana) Puszczaj ją, uśmiechnięta mordo!
Zwiadowcy: (wjeżdżają na polanę przy jeziorze)
Ada: Co tak stoicie?! Pomocy! (kopie tytana)
Tytan: Grar! (mocniej ściska nogę Ady i osłania się ramieniem przed kamieniami Zuzi)
Basia: Co to za jedne?
Erwin: Nie wiem (wzrusza ramionami)
Hanji: Pomóc im?
Basia: (przewraca oczami i zabija tytana)
Ada: Ła! (upada na skały i cicho syczy z bólu) Dzięki... Chyba.
Zuzia: (wychodzi zza drzewa i pomaga Adzie wstać)
Ada: (podnosi swoje szanowne cztery litery i otrzepuje się) Gdzie my jesteśmy? Kim jesteście?
Zuzia: (szeptem do Ady) Lepszym pytaniem byłoby na przykład: "Dlaczego ten tytan jest na wolności?"
Mikasa: Kim WY jesteście? (zasłania Erena i patrzy krzywo na Adę i Zuzię)
Zuzia: Że my?
Basia: Że wy.
Ada: Nie ignorujcie mojego pytania..! (dalej szlachetnie ocieka i kapie)
Zuzia: My... Eee... Jesteśmy wysłanniczkami z innego świata! Tak, dokładnie! Wysyła nas nasz pan!
Erwin: Kim on jest? (marszczy brwi)
Ada: Ej...
Zuzia: Zadajesz za dużo pytań... (wzdycha) On jest... (szybko wymyśla kłamstwo) Prezydentem Polski! Nazywa się Andrzej Duda!
Basia: (robi minę z serii 'Że co ku*wa?') Że co ku*wa?
Ada: Ej.
Hanji: To jakiś wasz przywódca, tak?
Zuzia: (przytakuje) Tak. Tylko coś słabo mu idzie. Musimy go zmienić.
Erwin: Zmienić?
Ada: Ej!
Zwiadowcy i Zuzia: ?
Ada: (spokojnym tonem) Przepraszam, że przerywam waszą fascynującą konwersację...
Basia: Prawda, przerywasz.
Ada: (piorunuje go wzrokiem) ...ale muszę spytać. (już nie tak spokojnym tonem) Gdzie my do chole*y jesteśmy?! (kicha jak kotek)
Eren: Aww! ^^
Ada: (posyła mu mordercze spojrzenie i przeczesuje włosy palcami) Zaszyj się gdzieś i zdechnij... (uśmiecha się przymilnie)
Armin: (odgarnia włosy za ucho) Jesteśmy poza terenem murów, na ekspedycji.
Zuzia i Ada: WTF?! 0.0
Ada: (pstryka palcami) Uczyliśmy się o tym na historii. Pamiętasz? W pierwszej klasie.
(*kartkuje scenariusz* Zwiadowcy, teraz wasza kolej na 'WTF')
Zwiadowcy: WTF? 0.0
Basia: Najpierw jakieś zmiany przywódców, teraz to...
(Wszystko opada, co nie? (͡ ° ͜ʖ ͡ °))
Ada: Szkoła. (macha lekceważąco ręką) Nie martwcie się, nikt tego nie ogarnia. My też nie. (znów kicha jak kotek)
Zwiadowcy (minus Basia): Aww! ^^
Ada: (rzuca się na nich)
Zuzia: (trzyma ją) Spokojnie! Wypatroszysz ich później!

sobota, 26 marca 2016

Zakazany owoc 3

To nie dawało Levi'owi spać. W sumie to...i tak spał tylko po jakieś trzy-cztery godziny dziennie (nocnie). I to na krześle. Dlaczego? Jedno słowo (trzy) - koszmary dawnych lat. Tyle że tym razem nie chodziło o to. To były te cholerne oczy. Cholerne, hipnotyzujące, błyszczące, zielone oczy...
Mężczyzna poderwał głowę znad dokumentów, które miał wypełnić. Zmełł w ustach przekleństwo i westchnął głośno. Ten...dzieciak był w leśnej bazie Imperium z dobry tydzień. Od tamtej sytuacji w celi Ackerman nie mógł wyrzucić z głowy rumieńców, twarzy, sylwetki chłopaka.
- Pieprzony Jedi! - krzyknął rozeźlony Sith. Uderzył pięścią w biurko i wziął głęboki wdech. Stopniowo się uspokajał, pozwalając myślom płynąć. I zanim się zorientował, zeszły na tor, na który z pewnością nie powinny. Za każdym razem, gdy próbował myśleć o czymś innym, zawsze kończyło się to tym samym. Podświadomie skupiał się na oczach, które tak go urzekły. Miały w sobie wolę walki, determinację i smutek, jednocześnie w jakiś pokrętny sposób błyszcząc radością i spokojem. Zastanawiał się, jak wyglądałaby twarzyczka tego bachora wykrzywiona smutkiem, miłością i, co najbardziej go przeraziło...rozkoszą. Miał ochotę sprawić, by Jedi wił się pod nim, a to nie to miejsce i czas. Nie to życie. Potarł mostek nosa i ukrył twarz w dłoniach.
- To się źle skończy - mruknął i wrócił do wypełniania raportów.

~*~ ~*~ ~*~

Eren leżał na swoim "łóżku" i myślał. Niezbyt ambitne zajęcie, prawda? (Sama robię to dosyć często xD) Wspominał szkolenie, które przeszedł z przyjaciółmi. Rodziców, którzy zginęli z rąk szturmowców. Zastanawiał się, czy kiedykolwiek uda mu się stąd wydostać. Szanse na to były niewielkie, bo prawdopodobnie zostanie zabity. Prędzej, czy później. Szalenie optymistyczna perspektywa.
W pewnym momencie przed oczami stanęła mu twarz Sith'a, który co jakiś czas przychodził i go maltretował, żądając odpowiedzi na swoje pytania. Na swoje szczęście młody Jedi umiał się regenerować. 
Jeager przypomniał sobie dzień, w którym tu trafił. Zorientował się, co prawdopodobnie by się stało, gdyby szturmowiec im nie przeszkodził. (Refleks, Eren. Brawo) Zarumienił się i ukrył twarz w dłoniach.
- O czym ja ku*wa myślę?! - chłopak przygryzł dolną wargę. Już miał kontynuować swoją rozmowę z samym sobą, ale przerwał mu szczęk drzwi celi, które otworzyły się z cichym sykiem. Wszedł przez nie szturmowiec.
- Wstawaj - garnkogłowy wypluł wyraz z wyraźną niechęcią. - Lord chce cię widzieć. 
Eren zwlókł się z posłania i posłusznie poszedł za żołnierzem. Wiedział, co by go czekało, gdyby nie słuchał się swoich oprawców.

~*~ ~*~ ~*~

Mężczyzna w białej zbroi wepchnął zielonookiego do gabinetu Levi'a, zasalutował i szybko wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Jedi niepewnie stał przed biurkiem Sith'a, który zdawał się go nie zauważać, skupiając się na wypełnianiu jakichś dokumentów. Spuścił wzrok, ale zaraz z zaskoczeniem go podniósł.
- Usiądź. Musimy... POROZMAWIAĆ - Eren niepewnie usiadł na najbliższym krześle. - Obok mnie bachorze! - szatyn wzdrygnął się, ale spełnił polecenie. Nie patrzył w oczy Ackermanowi. Wstydził się tego przed sobą samym. Jako członek Zakonu Jedi powinien bez strachu spojrzeć Lordowi prosto w twarz, ale nie umiał. Już nie. Złamali go, tak jak łamie się nieposłuszne zwierzę.
- Jak myślisz, czemu tu jesteś? - zimny głos niższego przeciął powietrze. Jeager dalej nie pojmował, jak ktoś tak niski mógł mieć taki głos. - Odpowiadaj - tym razem dało się usłyszeć groźbę.
- Nie wiem - młodzik odparł szybko. Chyba trochę za szybko, bo Sith tylko zmrużył oczy.
- Ach tak? - mężczyzna  i chwycił Erena za szyję. Rzucił chłopaka na leżankę, która stała nieopodal. Zawisł nad nim i uśmiechnął się kpiąco, patrząc w przerażone oczy wojownika.

~*~ ~*~ ~*~

W tym samym czasie w tymczasowej bazie wypadowej grupki przyjaciół Jeagera trwały narady, jak wyciągnąć Rycerza z, jak to określiła Mikasa, ''paskudnych szponów tego perfidnego kurdupla". 
- Mika, ja naprawdę rozumiem, że chcesz uratować tego kretyna! Ja też chcę, ale jeśli polecimy tam bez planu, to wszyscy zginiemy! Martwa mu nie pomożesz! - bulwersował się Armin. 
- Przecież wiem! - odburknęła czarnowłosa. - Tyle że... Eren jest tam już ponad tydzień. Jak sobie pomyślę o tym, co oni mogli mu zrobić... - dziewczynę przeszył dreszcz. - Jeśli będziemy zwlekać zbyt długo, to go zabiją! Nie możemy się spóźnić!
- Zdaję sobie z tego sprawę - niebieskooki potarł swoje czoło. - Perspektywa utraty przyjaciela mnie nie cieszy, ale powtarzam ci po raz setny: Nie pakujemy się tam bez planu. I koniec!

~*~ ~*~ ~*~

Eren zamarł i zarumienił się. On jest zdecydowanie za blisko! Panikował. Bał się. Naprawdę się bał. W przeciwieństwie do drugiego mężczyzny nie miał miecza, a gdyby odepchnął go mocą i tak by oberwał. Znaczy - jeśli w ogóle dałby radę to zrobić w swoim obecnym stanie. Pozostało mu grzecznie leżeć i czekać na rozwój wydarzeń.
- Więc pozwól, szczeniaku, że rozjaśnię ci tę kwestię - powiedział Levi, przyszpilając nadgarstki chłopaka nad jego głową i zmniejszył dystans pomiędzy ich twarzami. - Chcę po prostu coś sprawdzić... - z tymi słowy brutalnie pocałował skołowanego nastolatka.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Witam wszystkich! ^^
Na wstępie życzę Wam wesołych świąt, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń! Tych małych i tych dużych! >Nie umiesz składać życzeń. Nadal< A ty nadal nie pomagasz! Mniejsza xD Jeszcze raz wszystkiego naj i w ogóle...
Teraz przejdę do rozdziału. Ja osobiście uważam, że mi nie wyszedł... >Tak kończy się porzucanie postu w połowie prac...< Nie przerywaj mi. ...i że jest w nim za dużo "~*~ ~*~ ~*~" i wykrzykników. Poza tym fabuła wymyka mi się spod kontroli ;_; Help me ;_; Nie mam weny ;-; Najgorsze jest to, że wiem jak się wszystko skończy i mam ogólny zarys wydarzeń... >Minus plan odpuszkowania Erena< -,- >Proste, otwieraczem< Ty się już nie odzywaj... Wracając --> ...ale nie do końca wiem jak to wszystko zgrabnie opisać xD >Co i tak ci "nie wyjdzie", bo masz za niską samoocenę< -,- Przepraszam, muszę poszukać jakiegoś dobrego egzorcysty... >Nie odważysz się..!< Rozdział pozostawiam do oceny Wam, moi drodzy Czytelnicy, żegnając się i odchodząc krokiem powolnym, aczkolwiek stanowczym >Nie ignoruj mnie! Ej!<
Do następnego ^^
Aksune~

poniedziałek, 21 marca 2016

Ada, Zuzia i tytany

Ohayo, to znowu ja! ^^ 
Oto pierwszy akt mojej...komedii? Pierwszy raz piszę coś takiego, więc... No tak... Efekt moich starań macie poniżej :) Miłego czytania!
Aksune~
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Tekst nie ma na celu urażenia kogokolwiek. 

Akt I

Scena 1.

Ada, Zuzia, plebs, dzwonek szkolny
(Gimnazjum Ogólno-Wojskowe gdzieś na Zadupowiu Dolnym)
Ada: (idzie powoli korytarzem) Znowu zmienili nam nauczyciela?
Zuzia: (maltretuje smyczkę) Tak.
Ada: A co mu się stało?
Zuzia: Tytan go zjadł! (uśmiecha się psychopatycznie)
Ada: (wzdycha) To już czwarty w tym miesiącu.
Zuzia: Piąty! Był jeszcze ten grubas, pamiętasz?
Ada: Faktycznie. Czyli na wycieczce będzie nowy opiekun. Jak go coś nie zeżre, to go utopimy. 
Zuzia: Jeziora są jednak przydatne! (przybija piątkę Adzie)
Dzwonek: (dzwoni, wydając z siebie irytujący dźwięk)
Ada i Zuzia: (wchodzą do klasy, gadając o niczym)

Scena 2.

Ada, Zuzia, więcej plebsu, autobus, nauczyciele (ofiary) 1-3
(Na parkingu)
Plebs: (robi hałas, tłocząc się przy autobusie)
Ofiara 1: Uwaga! Wchodzimy do autobusu! Po kolei! 
Plebs, Ada i Zuzia: (wpychają się do środka, niosąc ze sobą ofiary 1-3)
Plebs i Ofiary 1-3: (siadają, rozpraszając się po autobusie)
Autobus: (jęczy z niezadowolenia. Sapie i kiwa się)
Ada i Zuzia: Au! (siedzą zepchnięte na szybę)
Autobus: (rusza)
Plebs, Ada, Zuzia i Ofiary 1-3: (w wyniku szarpnięcia uderzają się w puste w mniejszym lub większym stopniu makówki) 
Ofiara 2: (rozmasowuje czoło) Dobrze dzieci! Przez następne kilka godzin pogramy w gry logiczne! (krzywi się nieznacznie, słysząc "okrzyki czystej radości")
Ofiara 3: Cicho bachory! Gramy albo w to...coś, o czym mówiła ta tutaj, albo w podduszanie szalikiem! (dmucha w gwizdek)
Ofiara 2: (na czole wyskakuje jej żyłka)
Reszta: (momentalnie milknie i kiwa smętnie głowami)
Ada: (szeptem) Wolałabym podduszanie szalikiem...

Scena 3.

Ada, Zuzia, autobus, plebs, ofiary 1-3, jezioro, gwoździe, drzewo
(Po trzech godzinach jazdy)
Ada: Ile jeszcze? (ziewa)
Zuzia: (zerka na zegarek na nadgarstku) Do następnego postoju? Piętnaście minut.
Ada: (uderza głową w fotel przed nią)
Gwoździe: (dzięki bliżej nieokreślonej osobie, znanej jako mua, perfidnie rozsypują się na drodze)
Autobus: (wjeżdża w gwoździe)
Drzewo: (wyrasta przed autobusem)
Plebs: (krzyczy)
Ada i Zuzia: (śmieją się jak opętane - czyli wszystko w normie)
Ofiary 1 i 2: (zakrywają oczy)
Ofiara 3: O ku*wa!!!
Autobus: (omija drzewo i wpada do jeziora)
Jezioro: (bulgocze z oburzenia, pochłaniając autobus)
Wszyscy (oprócz jeziora): Bulrp!

Scena 4.

Ada, Zuzia, jezioro, resztki autobusu, więcej drzew, skały, słońce, chmury
Słońce: (pięknie świeci)
Ada i Zuzia: (wypływają z jeziora, w którym toną resztki autobusu i wypełzają na skały)
Zuzia: Niezła jazda!
Ada: No! (rozgląda się) A gdzie droga? I znaki?
Zuzia: Jakieś były... (też się rozgląda)
Ada: (bierze wdech) Spokojnie. Zawsze mogło być gorzej. Zawsze mogło jeszcze padać.
(grzmi i zaczyna padać)
Ada: Ja już się nie odzywam...
Ada i Zuzia: (ociekają jeszcze mocniej niż wcześniej)
Słońce: (już nie świeci tak pięknie, zasłonięte przez chmury)
(leje jak z cebra, zalewając zawartością tego cebra nasze bohaterki)
KONIEC AKTU I

piątek, 11 marca 2016

Ada, Zuzia i tytany (Prezent za 400+ wyświetleń)

To znowu ja! ^^ Wracam po przerwie z nowym pomysłem! >Ale nawet nie skończyłaś poprzednich...< Nie mam weny! Cicho bądź ><
Wracając: Ogłaszam Wielki Powrót Aksune i Jej Głosów w Głowie! >Za dużo wykrzykników...< Nie pomagasz... Ja staram się być miła i wymieniam Was, Głosy, a co dostaję w zamian? *wzdycha* Chodzi o komedię. Tak, ja piszę komedię... *świerszcze* 
Moja koleżanka (Zuzia) przekonała mnie do napisania tego. To tylko taki eksperyment. Nie jest na poważnie i raczej przekształcę to w jeden wielki żart, niż poważną produkcję. Ja się żegnam i daję Wam spis bohaterów. Jeśli ktoś dojdzie do składu, również się tu pojawi ^^
PS. Nie mam pojęcia, co się stało z czcionką, więc... No tak ^^'
PS 2. Przepraszam, że tak długo nic nie wstawiałam, ale klasycznie zwalę wszystko na szkołę. Ten miesiąc to prawdziwe urwanie głowy ;-;
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Bohaterowie


  • Adrianna (Ada), Zuzia - autorka i jej przyjaciółka. Przybyły do uniwersum tytanów, by psuć krew jego mieszkańcom.
  • Levi "Basia" Ackerman - Kapral z Piekła Rodem. Z sobie tylko znanych powodów wyżej wymienione indywidua nazywają go "Basia".
  • Eren "Ofiara Losu" Jeager - główny bohater anime. Pół-tytan i ulubione popychadło Leviego.
  • Mikasa Ackerman - psychiczna siostrzyczka Erena i (przy okazji) jego NAPRAWDĘ WIELKA fanka. Hejterka Basi.
  • Armin Arlelt - przyjaciel Erena i Mikasy; najinteligentniejszy (bo chyba jedyny z niczego sobie mózgiem) chłopak z całej trójki. Niski, w oczach Zuzy jest "Dziewczynką".
  • Erwin "Brewka" Smith - wielkobrwisty dowódca Korpusy Zwiadowców. Obiekt kpin głównych bohaterek.
  • Hanji Zoe - ulubienica Zuzy i maniaczka tytanów. Jedna z bardziej pozytywnie jebniętych postaci komedii (i nie tylko). A. Basia jej nie lubi. Przynajmniej tak się zachowuje.
  • Jean "Koniomordy" - przydomek mówi wszystko. Hejter Erena.
  • Marco - nie żyje, nawiedza Jeana w snach.
  • Sasha Braus - Mrs. Ziemniak.
  • Connie - kolega Sashy. Nie grzeszy intelektem (łagodnie mówiąc).
  • Christa Lenz - aniołek grupy i pupilek Ymir.
  • Ymir - wcaleniedziewczynaChristy (bez spacji, bo tak). Piegus i chłopczyca.
  • Plebs - inni, mniej ważni bohaterowie, którzy z reguły po prostu krzyczą, giną albo robią różne, zazwyczaj mniej istotne dla fabuły rzeczy. Wyróżnia się: - plebs, - tutejszy plebs, - Zwiadowcy, w tej formie plebs pojawia się na wyprawach (to tylko niektórzy Zwiadowcy, czyt. ci, których nie chce mi się opisywać)
  • Tytany - miłość Hanji i te wielkie cosie, co chcą Nas zjeść.
  • Didaskalia - czyli ja i moi "przyjaciele". Niestety, pojawimy się tam tylko w takiej formie.
Reszta postaci będzie się pojawiać epizodycznie.