czwartek, 31 grudnia 2015

Informejszyn !WAŻNE!

Mam do Was bardzo ważne pytanie. Kiedy sobie leżałam w moim szalenie wygodnym łóżeczku, to gdzieś koło 6:20 wskoczył mi pomysł na nowe opowiadanie. Mianowicie:
Wszyscy (prawie) mają fazę na Star Wars, to czemu by nie, ja też. Najnowszy film, na którym byłam wczoraj, chyba wyrył mi się pod czaszką (bo ja tam nie wiem, czy jakiś mózg tam jest xD). Opowiadanie byłoby o Erenie i Levi'u (szok). Eren - jeden z ostatnich rycerzy Jedi ścigany przez tych Shitów, jak określił ich mój brat (fanów przepraszam), a Levi - lord Ciemnej Strony, ciągnie go do Światła, dostał rozkaz wypatroszenia naszego Erena. Co Wy na to? Ostrzegam - chcę poznać Waszą opinię, zanim coś (cokolwiek) napiszę, więc muszę mieć odpowiedź na talerzu. Dziękuję.
Aksune

piątek, 25 grudnia 2015

Coś o yaoi 2


 [EDIT: 23.12.2016]

Obudziłem się wtulony w szeroką pierś Arikawy. Spojrzałem mu w twarz, a moje serce stopniało. No co? Wyglądał uroczo, kiedy spał. I było mi tak ciepło, gdy mnie obejmował.... Stop! Obudziłem się goły, nie w swoim łóżku (phi – nawet nie w swoim domu!), z kacem i bólem tyłka. Do tego obok mnie leżał mój przyjaciel, który zupełnym przypadkiem również postanowił przywdziać strój Adama i się do mnie poprzymilać! Spróbowałem się uwolnić. Niestety – bezskutecznie. Jedyną reakcją Arikawy na moje wiercenie się było ciche mruknięcie. Ten imbecyl spał sobie w najlepsze!
– Wstawaj – syknąłem, trącając go łokciem. Arikawa otworzył zaspane oczy, spojrzał na mnie ciepło i uśmiechnął, pochylając się nade mną. Chwilę później poczułem nacisk na swoje usta.
– Co ty wyprawiasz?! – Odepchnąłem go i otarłem wargi. Chciałem wstać, ale.... nie mogłem. Poza tym czułem, jak coś ze mnie powoli wyciekało, spływając po moich udach. Wspomnienia poprzedniej nocy wróciły jak bumerang. Momentalnie się zarumieniłem.
– Całuję cię na dzień dobry? – Mężczyzna usiadł i posłał mi pytające spojrzenie. Wyciągnął rękę w moją stronę, żeby pogłaskać mnie po policzku, ale ja odtrąciłem jego dłoń. I znów zobaczyłem ten szok na jego twarzy. Szok i bezbrzeżny smutek. – Kasuki... Co się stało? – Arikawa odsunął się, jakbyś się bał, że cię odepchnę go jeszcze mocniej. Co ja wyprawiam...?
– Co się stało!? Co się stało!? I ty się jeszcze pytasz!? – Raniące go słowa wypływały z moich ust jak rzeka, a ja zupełnie straciłem nad nimi kontrolę.
– Kasuki, ja--
– Zamknij się! Nie odzywaj się do mnie! Zostaw mnie w spokoju! – Jakimś cudem udało mi się chwiejnie wstać, wyjść z sypialni i zatrzasnąć w łazience. Oparłem się o drzwi, chwilę później osuwając się po nich. Mimo że siedziałem, nogi niesamowicie mi drżały. Moim ciałem wstrząsnął niekontrolowany szloch.
– Kasuki, otwórz drzwi! – Usłyszałem kroki Arikawy i ciche pukanie. Jednak, gdy nie odpowiedziałem, zaczął walić w drewnianą barierę, która nas dzieliła. – Otwórz te jebane drzwi!
Bez słowa wszedłem pod prysznic i odkręciłem kran. Ciepła woda obmywała moje ciało, przynosząc ulgę. Wziąłem do ręki mydło i zacząłem się nim smarować, mając cichą nadzieję, że wymaże ono wczorajszą noc, że wszystko będzie jak dawniej. Pobożne życzenie. Gdy skończyłem, szybko wytarłem się pierwszym lepszym ręcznikiem i ubrałem ciuchy wiszące na suszarce, mając w nosie, czy należały do Arikawy, czy nie. Otworzyłem drzwi i minąłem mojego do-niedawna-przyjaciela.
– Chłopie, o co ci chodzi? – Jego natarczywy głos przecinał powietrze raz po raz. Gdy zebrałem swoje ciuchy i wsadziłem je w znalezioną na podłodze siatkę, po prostu wyszedłem z mieszkania chłopaka.
~*~ ~*~ ~*~
*Arikawa*
– Czemu tak się wściekł? Przecież wczoraj nie miał żadnych obiekcji... Do tego wyglądał, jakby mu się podobało... Już nic nie rozumiem! – Usiadłem na łóżku, przerywając na chwilę swoje bezcelowe mamrotanie i schowałem twarz w dłoniach. Po chwili uświadomiłem sobie, co się wczoraj wydarzyło. Do tego dotarł do mnie fakt, że siedzę goły na zaplamionej spermą pościeli. Aj... Samo wspomnienie wczorajszej nocy sprawiało, że robiło mi się gorąco. Głośno westchnąłem i zacząłem sprzątać.
Zmieniłem pościel, wziąłem prysznic, ubrałem się i zjadłem śniadanie, cały czas starając się ignorować narastający ból w piersi i głowie. Będę musiał to jakoś naprawić. Nie mogę tak po prostu pozwolić, by nasze relacje się do końca popsuły. Naprawdę chcę odzyskać Kasukiego. Tylko jak?

środa, 23 grudnia 2015

Coś o yaoi 1


Uwaga!!! Yaoi +18

[EDIT: 23.12.2016]

Nachlałem się. Mam na myśli wczoraj. I zrobiłem coś głupiego. No i teraz nie mam pojęcia co o tym myśleć. Nie wiem jak to określać – cholernie przyjemne czy przerażające. Ale zacznę od początku.
~ * ~ * ~ * ~
Dosyć niedawno zacząłem studia i poznałem chłopaka w moim wieku, Arikawę. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Arikawa był wysoki, przystojny, zabawny i inteligentny, co przysparzało mu całkiem sporego zainteresowania przedstawicielek płci przeciwnej. Ze mną było ciut gorzej – co prawda jestem niczego sobie, ale przy moich stu siedemdziesięciu trzech centymetrach wzrostu prezentowałem się przy nim nie do końca tak, jak bym sobie tego życzył.
Pewnego jakże pięknego wieczoru poszliśmy do klubu, żeby przygruchać sobie jakieś panienki. Zaczęło się normalnie: alkohol, taniec... Arikawa zagadał do kilku dziewczyn, ale zanim sytuacja zdążyła się rozwinąć, porozchodziły się do domów. Bądź co bądź, zbliżała się pierwsza, a my tylko coraz bardziej się rozkręcaliśmy. O drugiej byliśmy już tak wstawieni, że ledwo kontaktowaliśmy. Wyszliśmy z klubu i chwiejnym krokiem ruszyliśmy ulicą. Po chwili mój przyjaciel zorientował się, że jesteśmy w jego okolicy. Zaproponował, żebyśmy do niego weszli i się ogarnęli. Zgodziłem się. Kiedy wchodziliśmy po schodach, jego zapach wydał mi się jakiś mocniejszy i dziwnie....bardziej pociągający? Arikawa wyjął klucze i otworzył drzwi. Wszedł do środka, a ja za nim. Chwilę później wrota do jego małej twierdzy się zatrzasnęły, a ja zostałem do nich przyparty. W oczach chłopaka zobaczyłem bezbrzeżny smutek i skrywany pod uśmiechniętą maską ból. Na mojej twarzy malował się szok.
– Arikawa...... Co się stało..? – Resztki mojego trzeźwego umysły postanowiły się ujawnić. Nie dostałem odpowiedzi, a gdy otworzyłem usta, by ponowić pytanie, w moje włosy wsunęły się zgrabne, szczupłe palce, a jego wargi spotkały moje. Po kilkunastu sekundach, które dłużyły się jak godziny, oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy. Pod jego spojrzeniem cały się zaczerwieniłem.
– Kocham cię, Kasuki – wyszeptał prosto do mojego ucha.
– Wcale nie! Nachlałeś się i gadasz głupoty - szybko odpowiedziałem, rumieniąc się jeszcze mocniej. Spróbowałem go odepchnąć, ale na darmo.
– Ty mnie nie kochasz, prawda Kasuki? – W jego głosie zabrzmiał wyraźny smutek. Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć. Zanim mój zalany alkoholem i niezbyt sprawny mózg zdążył zareagować, znów zostałem pocałowany. Nie wiem, czy to przez to, że za dużo wypiłem, czy przez coś innego, po prostu się poddałem i odwzajemniłem pocałunek. Arikawa odsunął się zszokowany.
– K-kasuki... – wyszeptał i lekko się zarumienił.
– Och, cicho bądź – mruknąłem i sam przyciągnąłem go do siebie, łącząc nasze usta. Zamknąłem oczy i cicho sapnąłem, gdy poczułem jak mnie obejmuje i przyciąga bliżej. Powoli zaczynałem się w tym zatracać, ale wtedy on przestał i wziął mnie na ręce. Zaskoczony wtuliłem się w jego tors.
Po krótkiej „podróży” na jego rękach weszliśmy do sypialni, a ja zostałem rzucony na łóżko. Arikawa zawisł nade mną i odgarnął mi włosy z twarzy.
– Kasuki.... Mogę..? – wymruczał, muskając nosem moją szyję.
– Możesz.  – Zagryzłem wargę, kiedy zostawił mi malinkę na szyi i zaczął ją pieścić ustami i językiem. Cicho jęknąłem, gdy pozbawił mnie koszulki i zassał się na moim sutku, drugi ściskając i skręcając w palcach. Schodził z pieszczotami coraz niżej, aż do paska moich spodni. Parę sekund później skończyłem pod nim cały zarumieniony, w samych bokserkach i z przyjemnym szumem w głowie. Arikawa ściągnął z siebie koszulę, a ja miałem chwilę, by podziwiać jego umięśniony tors. Później pochylił się nade mną i namiętnie pocałował. Zarzuciłem mu ręce na kark i oplotłem jego biodra nogami. Uderzały we mnie fale gorąca, a na moje czoło wystąpił pot, z resztą z Arikawą było podobnie. W pewnej chwili poczułem jego język wślizgujący mi się do ust i splatający z moim. Zacząłem pojękiwać w jego usta. W tamtej chwili nie zastanawiałem się nad ty, co wyprawiam ani nad konsekwencjami tego czynu. Chciałem więcej. I nie omieszkałem go o tym poinformować.
– Ari-kawa... – wyszeptałem do jego ucha i podgryzłem je, mając nadzieję, że odczyta intencje zawarte w tym geście. Odczytał aż za dobrze. Jego silne ręce pozbawiły mnie bielizny, później ściągając z niego pozostałe ubrania. Skarpetki też wylądowały gdzieś w kącie pokoju, obok reszty naszych rzeczy. Arikawa rozłożył moje nogi i wszedł pomiędzy nie. Poczułem palce muskające moje wejście i pełne pragnienia spojrzenie mężczyzny.
– Kasuki, na pewno tego chcesz? – spytał, patrząc mi w oczy i ściskając w dłoni mój pośladek.
– T-tak... – wyjęczałem i zamknąłem oczy. Byłem tak rozpalony, że teraz myślałem tylko o tym, że chcę go już poczuć w sobie. Wszystkie inne instynkty się po prostu wyłączyły, został tylko jeden. Po dłuższej chwili poczułem w sobie palce Arikawy. Zakryłem usta dłonią. Bolało. Zacząłem drżeć.
– Rozluźnij się… – Usłyszałem czuły głos chłopaka. – Będzie mniej boleć.
Spróbowałem. Z początku moje ciało się buntowało, ale po chwili udało mi się opanować spinające się mięśnie. Faktycznie, uczucie rozrywania się zmniejszyło, za to ta dziwna, trudna do określenia rozkosz nasiliła. Zdjąłem dłoń z ust i zacisnąłem ją na pościeli. Po paru minutach Arikawa wyjął ze mnie swoje palce. Głośny jęk niezadowolenia wyrwał się z moich ust.
– Nie miałem pojęcia, że jesteś taki niecierpliwy. – Uśmiechnął się do mnie ciepło. Ja też nie wiedziałem i, nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło. Czując, jak Arikawa wygodniej układa się między moimi nogami, zamknąłem oczy i starałem się przygotować psychicznie na to, co za chwilę miało nastąpić. Rozpychanie mnie palcami okazało się być niczym w porównaniu z tym bólem, który odczułem, kiedy chłopak we mnie wszedł. Niemal zakrztusiłem się własną śliną, a w moich oczach zebrały się łzy.
- Cicho... Już dobrze. Wszedł cały, czujesz? – Dłonie Arikawy na przemian gładziły moje włosy i dotykały ciało. Rumieniec powrócił na moje policzki, kiedy powoli przyzwyczajałem się do tego nowego uczucia. Lekko wypiąłem biodra w jego stronę i cicho jęknąłem. Gdy chłopak zaczął ruszać biodrami, ja starałem się hamować te ”dziwne dźwięki”, które za wszelką cenę chciały opuścić moje gardło. Na początku było dziwnie, ale w miarę upływu czasu robiło się coraz przyjemniej. Nie byłem już w stanie powstrzymywać jęków, jednak wciąż jeszcze walczyłem. Ostatkami sił, ale jednak.
– Nie powstrzymuj się. Daj mi usłyszeć twój głos... – Jego język zaczął badać wgłębienie w mojej szyi. Wtedy poddałem się i po prostu popłynąłem z prądem. Zacząłem się na niego nabijać w rytm jego ruchów, powodując kilka zduszonych jęków z jego strony. Ruszaliśmy się jak jedno ciało. Coraz mocniej zaciskałem palce na prześcieradle. W pewnym momencie Arikawa pchnął we mnie głębiej, a mnie przeszył jakiś dziwny dreszcz. Czułem się jakbym jednocześnie dostał czymś twardym w głowę i został porażony prądem, ale to było... zaskakująco przyjemne. Pod wpływem tego impulsu wygiąłem się w mocny łuk i bardzo głośno jęknąłem.
– Tam...? – wysapał Arikawa i znów wraził się we mnie pod tym samym kątem, powodując kolejny głośny jęk.
– Tak – powiedziałem z trudem i opadłem na pościel. Było mi tak dobrze... Po paru minutach jednostajnych pchnięć poczułem, że jestem blisko.
– A-arikawa..! – Przycisnąłem go do siebie i oplotłem jego wąskie biodra nogami, by był jak najbliżej mnie.
– Wytrzymaj... Jeszcze trochę... Gha! - Czując rozlewającą się we mnie gorącą ciecz, doszedłem z głośnym krzykiem. Chłopak poruszał się we mnie jeszcze przez chwilę, po czym znieruchomiał. Zamknąłem oczy, gdy mnie opuszczał. Poczułem, że kładzie się obok mnie i przykrywa nas kołdrą. Mimowolnie się w niego wtuliłem. Ciepło rozlało się po moim sercu niczym miód, gdy Arikawa otoczył mnie ramieniem i pocałował w czoło. Ostatnim co usłyszałem przed zaśnięciem, był jego ciepły szept:
– Kocham cię, Kasuki. Dobranoc.