Mikołaj z całego serca nienawidził Walentynek. Tak po prostu. Mdliło go od różu, kwiatków, serduszek i miziających się par. No i był jeszcze jeden powód. Zawsze był sam. Nigdy nie dostał kartki ani nie był na randce. Być może dlatego, że był gejem. Tak, to na pewno powód. Życie młodego, nastoletniego geja nie jest proste, zwłaszcza jeśli w klasie ma się masę idiotów, którzy jadą takich jak on po całości. Oprócz jednego, jedynego przyjaciela, Damiana. Tylko on taki nie był. Jego nie obchodziło, czy ktoś jest homo, czy hetero. ,,Liczy się to, co człowiek ma w środku!" Zawsze tak mówił. Może to właśnie dlatego Mikołaj zakochał się w tym chłopaku?
* * *
Dziś Święto Zakochanych, a gimnazjalista po raz kolejny siedział sam w pokoju, zastanawiając się, co porabia jego niespełniona miłość. Damian był na randce ze swoją dziewczyną. No właśnie - dziewczyną. Pewnie gdyby to był chłopak, Mikołaj nie dołowałby się aż tak bardzo, no ale cóż. Ten fakt tylko utwierdzał go w przekonaniu, że próba wyznania uczuć przyjacielowi, którą planował od dłuższego czasu, nie ma większego sensu. Jeśli w ogóle jakiś miała.
Tak więc czarnowłosy po raz kolejny skończył sam jak palec w, przepraszam, dupie, półleżąc na kanapie i pijąc kakao. Dodajmy do tego zwyczajowy popcorn i grę wideo. Nastolatek chciał po prostu zapomnieć choć na chwilę o pewnym smutnym fakcie, mianowicie - o tym, że Damian najpewniej nigdy go nie pokocha, a prawdopodobieństwo na zaistnienie takiej sytuacji jest tak niskie, że nie ma co mieć nadziei. Mikołaj zwyczajnie nie chciał, tak jak co roku od jakichś trzech lat, płakać jak bóbr, po czym robić sobie wyrzuty, że marze się jak baba, czym nie poprawiał sobie humoru. Po kolejnych kilku godzinach przechodzenia coraz to innych leveli, chłopak zasnął. No bo co innego można zrobić z dołkiem, kakałkiem, popcornem i kocykiem? Oczywiście, że spać.
* * *
Czuł na sobie dotyk ciepłych palców ukochanego, powoli i delikatnie badających jego ciało. Mikołaj jęknął, gdy Damian zaczął na zmianę ssać i podgryzać raz jeden, raz drugi sutek chłopaka. Obaj dyszeli, spragnieni drugiego. Blondyn zaczął masować męskość przyjaciela, wsłuchując się w jego słodkie westchnienia i jęki.
- Da-damian... - po wypowiedzeniu tych słów, usta chłopaków złączyły się w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Po chwili wargi wyższego przyssały się do uda partnera, by po chwili odsunąć się, zostawiając soczystą malinkę. Mikołaj poczuł dotyk w talii. Już po chwili leżał na brzuchu z lekko uniesionymi biodrami. Zarumienił się, gdy coś giętkiego i wilgotnego wsunęło się w niego. Kiedy ból minął, nastolatek zdał sobie sprawę z tego, że to język jego miłości. Jęczał, czując, że przez pieszczoty niedługo dojdzie. Już miał to zrobić, kiedy...
Mikołaj obudził się, cały czerwony i spocony. Kilka sekund później przypomniał sobie swój sen i poczuł, że jego bokserki są niebezpiecznie ciasne. Westchnął. To nie był pierwszy raz, kiedy śniło mu się coś takiego. Zdjął z siebie koc i wsunął rękę pod bieliznę, wziął co trzeba w dłoń i zaczął nią ruszać. Wspomnienia obrazów, które widział i tego fałszywego dotyku, który czuł, coraz bardziej go nakręcały. Nie usłyszał, kiedy do jego mieszkania wszedł Damian, któremu kiedyś dał klucze. Tak na wszelki wypadek.
- Damian... - wysapał i jęknął głośno, korzystając z tej samotności, przed chwilą przerwanej przez blondyna. Ten, gdy tylko usłyszał jęk Mikołaja i swoje imię, mocno się zaczerwienił. Wyobraźnia od razu podsunęła mu odpowiednie obrazy. Przełknął ciężko ślinę. Jemu też od czasu do czasu zdarzało się masturbować, mając przyjaciela przed oczami, czego oczywiście później bardzo żałował. Przecież miał dziewczynę! Poza tym, nigdy nie sądził, że Miki będzie robił to samo co on. Wszedł po cichu do pokoju, a to co zobaczył, ani trochę mu nie pomogło. Jego rozgrzany, zarumieniony, lekko spocony przyjaciel leżał na kanapie z szeroko rozłożonymi nogami, stopniowo nieświadomie zsuwając z siebie bokserki. Chłopak co jakiś czas szeptał imię drugiego, któremu wtórowały coraz głośniejsze jęki i sapanie. Mikołaj czuł, że zaraz dojdzie. Wygiął plecy w łuk i zabrudził bokserki swoim nasieniem. Opadł na kanapę i zamknął oczy. Dopiero wtedy zorientował się, że Damian stoi w drzwiach. Najpierw w jego oczach można było dostrzec niezrozumienie, później wstyd i strach.
- Wyjdź stąd - wyszeptał słabo chłopak i zakopał się pod kocem.
- Miki... - wyższy gimnazjalista podszedł do niego i wyciągnął rękę w jego stronę.
- Wyjdź! - krzyknął czarnowłosy. Po jego policzkach spływały łzy. Czuł się upokorzony, wstyd go zalewał.
W tym momencie Damian się wkurzył. Zerwał koc z niższego i przyciągnął go do siebie, mocno i pewnie całując. Sam nie wiedział czemu to robi. Po prostu coś go do tego popchnęło. Gdy oderwali się od siebie po więcej powietrza, spojrzeli sobie w oczy. Blondyn zatonął w błękitnym spojrzeniu, które zaszło lekko łzami.
- Dlaczego? - wyszeptał Mikołaj, gdy ich twarze znów zbliżały się do siebie. - Co z Majką?
- Jaką Majką? Ja tu widzę tylko ciebie... - Damian pogładził policzek niebieskookiego i musnął jego delikatne wargi swoimi. Pocałunek został odwzajemniony i z każdą chwilą robił się coraz bardziej chaotyczny. Z ust niższego wydobył się cichy jęk, kiedy język Damiana wślizgnął się do jego ust. W blondynie coś się zagotowało. Nie odrywając się od przyjaciela przewrócił go na kanapę i wsunął dłoń pod jego pogniecioną bluzę. Oddech obu przyśpieszył. Ich języki splatały się, walcząc o dominację.
* * *
- Da-damian... - po wypowiedzeniu tych słów, usta chłopaków złączyły się w wyjątkowo namiętnym pocałunku. Po chwili wargi wyższego przyssały się do uda partnera, by w pewnym momencie odsunąć się, zostawiając soczystą malinkę. Mikołaj poczuł dotyk w talii. Już po chwili leżał na brzuchu z lekko uniesionymi biodrami. Zarumienił się, gdy coś giętkiego i wilgotnego wsunęło się w niego. Kiedy ból minął, nastolatek zdał sobie sprawę z tego, że to język blondyna. Tak jak w moim śnie... Jęknął. Jeśli to sen, to nie chcę się budzić... Chłopak zacisnął palce na pościeli, jęcząc w poduszkę, kiedy Damian kosztował jego wnętrza. Zaraz w nim będę. Ta myśl nakręcała nastolatka coraz bardziej. Wsłuchiwał się w słodkie dźwięki, coraz szybciej poruszając językiem, starając się znaleźć czuły punkt drugiego chłopaka. Udało mu się. Mikołaj wygiął się w lekki łuk, starając się nie odsuwać bioder od ust dominującego.
- Ja zaraz.... Ah! - zanim zdążył dojść, dłoń zacisnęła się na podstawie jego członka, uniemożliwiając mu to. Poczuł, że język znika. Sapnął niezadowolony.
- Spokojnie, Miki - czarnowłosy zadrżał pod wpływem tego głosu. - Poczekaj na mnie - blondyn oblizał usta i powoli wszedł w drugiego. Usłyszał jęk bólu. Pogłaskał go uspokajająco po udzie i zaczął się w nim ruszać. Mikołaj wtulił twarz w poduszkę i starał się zrozumieć, co się właściwie dzieje. Jego przyjaciel, w którym kocha się od dawna właśnie uprawia z nim seks. Jak do tego doszło? Mikołajowi zrobiło się przykro, kiedy do jego głowy wkradła się myśl, że Damian chce go tylko zaliczyć, a później o nim zapomni. Z początku wydawało mu się to niedorzeczne, ale w miarę upływu czasu, który wypełniała rozkosz mieszana ze smutkiem, doszedł do wniosku, że to nie takie głupie.
- Miki... - wydyszał blondyn, wtulając twarz w kark niższego. Poczuł, że brunet się na nim zaciska. Jęknął cicho. Przymknął oczy, zatapiając się w tej chwili i zaczął całować plecy przyjaciela. Dlaczego ja właściwie to robię? Damian nie wiedział. Przemknęło mu przez myśl, że krzywdzi Mikołaja. Odrzucił ten pomysł. W końcu już się stało i nic się nie da zrobić.
Pokój wypełniały jęki i głośnie sapanie. Raz po raz dało się usłyszeć zduszone "Damian" albo "Miki". W pewnym momencie Mikołaj zakrył sobie usta dłonią, by stłumić wyjątkowo głośny jęk, który się spomiędzy nich wydobył. Szerzej rozłożył nogi i odwrócił głowę w stronę drugiego.
- Jeszcze raz... Tam, proszę... - blondyn zaniemówił, widząc pod sobą zarumienionego, rozgrzanego, sapiącego chłopaka, z rozchylonymi ustami i lekko załzawionymi oczami, niemo błagającymi o więcej. Zaczął wbijać się w niego pod tym samym kątem, powodując kolejne, coraz głośniejsze jęki.
* * *
Leżeli obok siebie, przytuleni, by nie spaść. Jeszcze dyszeli, odprężeni i przyjemnie zmęczeni. Jednak słodką ciszę, jak to w takich momentach bywa, przerwał telefon. Damian podniósł go leniwie z podłogi i zamarł.
- To Majka - szepnął. Odebrał i starał się mówić jak najnormalniej.
- Cześć kochanie - zaczęła dziewczyna. - Gdzie jesteś?
- Ja? - blondyn milczał przez chwilę. - U Mikołaja. Gramy na konsoli - na szybko wymyślił wymówkę.
- Aha. To ja wam nie przeszkadzam. Przepraszam. Pa misiu. Kocham cię - zapiszczał słodki głosik.
- Pa. Ja ciebie też - nastolatek rozłączył się. Mikołaja zabolało serce, kiedy usłyszał ''Kocham cię". Oklapł i starał się nie rozpłakać. Blondyn odłożył komórkę i westchnął. Już chciał zsunąć z siebie czarnowłosego, kiedy usłyszał cichy, tłumiony szloch. Poczuł coś mokrego na klatce piersiowej. Spojrzał na "przyjaciela", a jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia.
- Miki... Czemu płaczesz? - pogłaskał go po włosach, na co drobne ciałko tylko mocniej zadrżało.
- Czemu? Czemu mi to robisz, skoro i tak nie mam szansy?! Czemu dalej dajesz mi nadzieję, że odwzajemniasz moje uczucia?! - powietrze rozdarł krzyk załamanego bruneta. - Dlaczego?! Przecież masz dziewczynę! Więc powiedz mi, dlaczego?! Dlaczego...? - krzyk zmienił się w szept. Ciszę zakłócało już tylko i wyłącznie głośne, spazmatyczne szlochanie.
- Ja... Nie wiem - Damian po prostu sturlał z siebie Mikołaja, kładąc go na kanapie i zaczął się szybko ubierać. Zabrał swoje rzeczy i wyszedł, zostawiając chłopaka samego.
* * *
Dwa lata później
Damian żałował. Bardzo żałował. Nigdy więcej nie widział Mikołaja. Jego przyjaciel, jeśli wciąż mógł go tak nazywać, wyprowadził się do innego miasta. Po prostu zniknął, wyjechał bez słowa. Blondyn nie znał jego adresu, ba! nie wiedział nawet gdzie się przeniósł. Zaraz po tym, jak się dowiedział o tym, że brunet zniknął z jego życia, prawdopodobnie już na zawsze, zerwał z Majką. Teraz był w drugiej klasie liceum. Znaczy - będzie, jak tylko znajdzie tą durną salę numer 132 w tym labiryncie bez końca. A, no tak. Damian też się przeprowadził i zaczynał kolejną klasę liceum w nowej szkole.
Zanim zdążył się zorientować gdzie są klasy od 120 do 150, minęło dziesięć minut. Perfekcyjnie. Pierwszy dzień i ja, czyli ten nowy się spóźniam. Dobra opinia na start. Westchnął i ruszył dalej. Znalazł salę 132 piętnaście minut po czasie. Warknął, gdy spojrzał na zegarek. Potarł skroń, wziął głęboki wdech i zapukał. Uchylił drzwi i niepewnie wszedł do środka. Wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Przełknął ślinę, starając się ukryć zdenerwowanie.
- Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie - dzięki Bogu, głos miał normalny. Wychowawczyni spojrzała na niego zza szkieł okularów. - Ja po prostu... Tak jakby się zgubiłem. Ta szkoła jest wielka - potarł kark i uśmiechnął się przepraszająco.
- Trudno. Po prostu usiądź - ton nauczycielki nie wskazywał na to, że jest zła na chłopaka. Wskazała palcem jedyne wolne miejsce w klasie. Damian posłusznie posadził swoje cztery litery na krześle i spojrzał na jego kolegę z ławki. Spojrzał i zamarł.
Bo tuż przed nosem miał Mikołaja.
Ten tylko spojrzał na niego i jak gdyby nigdy nic podał mu rękę.
- Mikołaj - szepnął.
- Wiem - odparł blondyn. - Damian - dokończył i potrząsnął jego wyciągniętą ręką. Odwrócił się do tablicy i lekko uśmiechnął się do siebie. Może ten rok nie będzie taki zły?
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejo! ^^
Na wstępie: 1762 słowa (+moje gadanie)! Jej! XD To drugie pod względem długości opo. Pierwszy jest "♥Special♥ Boże Narodzenie" (1803 słowa). Wiem, nie śpieszyłam się, ale przynajmniej to cuś jest długie... Nie zabijajcie mnie za to zakończenie, plis ;-; *upadam na kolana i składam ręce w proszącym geście* Nie miałam pomysłu ;-;
A tak z trochę innej beczki: Doba rozdziałów publikowanych codziennie chyba się kończy :/ >projekt Aksune pod tytułem "Rozdziały do przodu" wziął w łeb< Taa... Coś mi nie pykło i muszę się pozbierać >< Postaram się coś dodawać raz na 3-4 dni (albo raz na tydzień). To chyba nie taki zły układ, co nie?
Do zobaczenia kiedyś
Aksune~