piątek, 25 grudnia 2015

Coś o yaoi 2


 [EDIT: 23.12.2016]

Obudziłem się wtulony w szeroką pierś Arikawy. Spojrzałem mu w twarz, a moje serce stopniało. No co? Wyglądał uroczo, kiedy spał. I było mi tak ciepło, gdy mnie obejmował.... Stop! Obudziłem się goły, nie w swoim łóżku (phi – nawet nie w swoim domu!), z kacem i bólem tyłka. Do tego obok mnie leżał mój przyjaciel, który zupełnym przypadkiem również postanowił przywdziać strój Adama i się do mnie poprzymilać! Spróbowałem się uwolnić. Niestety – bezskutecznie. Jedyną reakcją Arikawy na moje wiercenie się było ciche mruknięcie. Ten imbecyl spał sobie w najlepsze!
– Wstawaj – syknąłem, trącając go łokciem. Arikawa otworzył zaspane oczy, spojrzał na mnie ciepło i uśmiechnął, pochylając się nade mną. Chwilę później poczułem nacisk na swoje usta.
– Co ty wyprawiasz?! – Odepchnąłem go i otarłem wargi. Chciałem wstać, ale.... nie mogłem. Poza tym czułem, jak coś ze mnie powoli wyciekało, spływając po moich udach. Wspomnienia poprzedniej nocy wróciły jak bumerang. Momentalnie się zarumieniłem.
– Całuję cię na dzień dobry? – Mężczyzna usiadł i posłał mi pytające spojrzenie. Wyciągnął rękę w moją stronę, żeby pogłaskać mnie po policzku, ale ja odtrąciłem jego dłoń. I znów zobaczyłem ten szok na jego twarzy. Szok i bezbrzeżny smutek. – Kasuki... Co się stało? – Arikawa odsunął się, jakbyś się bał, że cię odepchnę go jeszcze mocniej. Co ja wyprawiam...?
– Co się stało!? Co się stało!? I ty się jeszcze pytasz!? – Raniące go słowa wypływały z moich ust jak rzeka, a ja zupełnie straciłem nad nimi kontrolę.
– Kasuki, ja--
– Zamknij się! Nie odzywaj się do mnie! Zostaw mnie w spokoju! – Jakimś cudem udało mi się chwiejnie wstać, wyjść z sypialni i zatrzasnąć w łazience. Oparłem się o drzwi, chwilę później osuwając się po nich. Mimo że siedziałem, nogi niesamowicie mi drżały. Moim ciałem wstrząsnął niekontrolowany szloch.
– Kasuki, otwórz drzwi! – Usłyszałem kroki Arikawy i ciche pukanie. Jednak, gdy nie odpowiedziałem, zaczął walić w drewnianą barierę, która nas dzieliła. – Otwórz te jebane drzwi!
Bez słowa wszedłem pod prysznic i odkręciłem kran. Ciepła woda obmywała moje ciało, przynosząc ulgę. Wziąłem do ręki mydło i zacząłem się nim smarować, mając cichą nadzieję, że wymaże ono wczorajszą noc, że wszystko będzie jak dawniej. Pobożne życzenie. Gdy skończyłem, szybko wytarłem się pierwszym lepszym ręcznikiem i ubrałem ciuchy wiszące na suszarce, mając w nosie, czy należały do Arikawy, czy nie. Otworzyłem drzwi i minąłem mojego do-niedawna-przyjaciela.
– Chłopie, o co ci chodzi? – Jego natarczywy głos przecinał powietrze raz po raz. Gdy zebrałem swoje ciuchy i wsadziłem je w znalezioną na podłodze siatkę, po prostu wyszedłem z mieszkania chłopaka.
~*~ ~*~ ~*~
*Arikawa*
– Czemu tak się wściekł? Przecież wczoraj nie miał żadnych obiekcji... Do tego wyglądał, jakby mu się podobało... Już nic nie rozumiem! – Usiadłem na łóżku, przerywając na chwilę swoje bezcelowe mamrotanie i schowałem twarz w dłoniach. Po chwili uświadomiłem sobie, co się wczoraj wydarzyło. Do tego dotarł do mnie fakt, że siedzę goły na zaplamionej spermą pościeli. Aj... Samo wspomnienie wczorajszej nocy sprawiało, że robiło mi się gorąco. Głośno westchnąłem i zacząłem sprzątać.
Zmieniłem pościel, wziąłem prysznic, ubrałem się i zjadłem śniadanie, cały czas starając się ignorować narastający ból w piersi i głowie. Będę musiał to jakoś naprawić. Nie mogę tak po prostu pozwolić, by nasze relacje się do końca popsuły. Naprawdę chcę odzyskać Kasukiego. Tylko jak?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz