Uwaga!!! Yaoi +18
[EDIT: 23.12.2016]
Nachlałem
się. Mam na myśli wczoraj. I zrobiłem coś głupiego. No i teraz nie mam pojęcia
co o tym myśleć. Nie wiem jak to określać – cholernie przyjemne czy
przerażające. Ale zacznę od początku.
~ * ~ * ~ * ~
Dosyć
niedawno zacząłem studia i poznałem chłopaka w moim wieku, Arikawę. Szybko
się zaprzyjaźniliśmy. Arikawa był wysoki, przystojny, zabawny i
inteligentny, co przysparzało mu całkiem sporego zainteresowania
przedstawicielek płci przeciwnej. Ze mną było ciut gorzej – co prawda
jestem niczego sobie, ale przy moich stu siedemdziesięciu trzech centymetrach
wzrostu prezentowałem się przy nim nie do końca tak, jak bym sobie tego życzył.
Pewnego
jakże pięknego wieczoru poszliśmy do klubu, żeby przygruchać sobie jakieś
panienki. Zaczęło się normalnie: alkohol, taniec... Arikawa zagadał do kilku
dziewczyn, ale zanim sytuacja zdążyła się rozwinąć, porozchodziły się do domów.
Bądź co bądź, zbliżała się pierwsza, a my tylko coraz bardziej się
rozkręcaliśmy. O drugiej byliśmy już tak wstawieni, że ledwo kontaktowaliśmy.
Wyszliśmy z klubu i chwiejnym krokiem ruszyliśmy ulicą. Po chwili mój
przyjaciel zorientował się, że jesteśmy w jego okolicy. Zaproponował,
żebyśmy do niego weszli i się ogarnęli. Zgodziłem się. Kiedy wchodziliśmy
po schodach, jego zapach wydał mi się jakiś mocniejszy i dziwnie....bardziej
pociągający? Arikawa wyjął klucze i otworzył drzwi. Wszedł do środka, a ja za
nim. Chwilę później wrota do jego małej twierdzy się zatrzasnęły, a ja zostałem
do nich przyparty. W oczach chłopaka zobaczyłem bezbrzeżny smutek i skrywany
pod uśmiechniętą maską ból. Na mojej twarzy malował się szok.
– Arikawa......
Co się stało..? – Resztki mojego trzeźwego umysły postanowiły się ujawnić.
Nie dostałem odpowiedzi, a gdy otworzyłem usta, by ponowić pytanie, w moje
włosy wsunęły się zgrabne, szczupłe palce, a jego wargi spotkały moje. Po
kilkunastu sekundach, które dłużyły się jak godziny, oderwał się ode
mnie i spojrzał mi w oczy. Pod jego spojrzeniem cały się zaczerwieniłem.
– Kocham
cię, Kasuki – wyszeptał prosto do mojego ucha.
– Wcale
nie! Nachlałeś się i gadasz głupoty - szybko odpowiedziałem, rumieniąc się
jeszcze mocniej. Spróbowałem go odepchnąć, ale na darmo.
– Ty
mnie nie kochasz, prawda Kasuki? – W jego głosie zabrzmiał wyraźny smutek.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć. Zanim mój zalany alkoholem i
niezbyt sprawny mózg zdążył zareagować, znów zostałem pocałowany. Nie wiem, czy
to przez to, że za dużo wypiłem, czy przez coś innego, po prostu się
poddałem i odwzajemniłem pocałunek. Arikawa odsunął się zszokowany.
–
K-kasuki... – wyszeptał i lekko się zarumienił.
– Och,
cicho bądź – mruknąłem i sam przyciągnąłem go do siebie, łącząc nasze usta.
Zamknąłem oczy i cicho sapnąłem, gdy poczułem jak mnie obejmuje i przyciąga
bliżej. Powoli zaczynałem się w tym zatracać, ale wtedy on
przestał i wziął mnie na ręce. Zaskoczony wtuliłem się w jego tors.
Po
krótkiej „podróży” na jego rękach weszliśmy do sypialni, a ja zostałem rzucony
na łóżko. Arikawa zawisł nade mną i odgarnął mi włosy z twarzy.
–
Kasuki.... Mogę..? – wymruczał, muskając nosem moją szyję.
–
Możesz. – Zagryzłem wargę, kiedy
zostawił mi malinkę na szyi i zaczął ją pieścić ustami i językiem. Cicho
jęknąłem, gdy pozbawił mnie koszulki i zassał się na moim sutku, drugi
ściskając i skręcając w palcach. Schodził z pieszczotami coraz niżej, aż
do paska moich spodni. Parę sekund później skończyłem pod nim cały
zarumieniony, w samych bokserkach i z przyjemnym szumem w głowie. Arikawa
ściągnął z siebie koszulę, a ja miałem chwilę, by podziwiać jego umięśniony
tors. Później pochylił się nade mną i namiętnie pocałował. Zarzuciłem mu ręce
na kark i oplotłem jego biodra nogami. Uderzały we mnie fale gorąca, a na moje
czoło wystąpił pot, z resztą z Arikawą było podobnie. W pewnej chwili poczułem
jego język wślizgujący mi się do ust i splatający z moim. Zacząłem pojękiwać w
jego usta. W tamtej chwili nie zastanawiałem się nad ty, co wyprawiam
ani nad konsekwencjami tego czynu. Chciałem więcej. I nie omieszkałem go o
tym poinformować.
–
Ari-kawa... – wyszeptałem do jego ucha i podgryzłem je, mając nadzieję, że
odczyta intencje zawarte w tym geście. Odczytał aż za dobrze. Jego silne ręce
pozbawiły mnie bielizny, później ściągając z niego pozostałe ubrania. Skarpetki
też wylądowały gdzieś w kącie pokoju, obok reszty naszych rzeczy. Arikawa
rozłożył moje nogi i wszedł pomiędzy nie. Poczułem palce muskające
moje wejście i pełne pragnienia spojrzenie mężczyzny.
–
Kasuki, na pewno tego chcesz? – spytał, patrząc mi w oczy i ściskając w dłoni
mój pośladek.
–
T-tak... – wyjęczałem i zamknąłem oczy. Byłem tak rozpalony, że teraz myślałem
tylko o tym, że chcę go już poczuć w sobie. Wszystkie inne
instynkty się po prostu wyłączyły, został tylko jeden. Po dłuższej chwili
poczułem w sobie palce Arikawy. Zakryłem usta dłonią. Bolało. Zacząłem drżeć.
–
Rozluźnij się… – Usłyszałem czuły głos chłopaka. – Będzie mniej boleć.
Spróbowałem.
Z początku moje ciało się buntowało, ale po chwili udało mi się opanować
spinające się mięśnie. Faktycznie, uczucie rozrywania się zmniejszyło, za
to ta dziwna, trudna do określenia rozkosz nasiliła. Zdjąłem dłoń z ust i
zacisnąłem ją na pościeli. Po paru minutach Arikawa wyjął ze mnie swoje
palce. Głośny jęk niezadowolenia wyrwał się z moich ust.
– Nie
miałem pojęcia, że jesteś taki niecierpliwy. – Uśmiechnął się do mnie ciepło.
Ja też nie wiedziałem i, nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło.
Czując, jak Arikawa wygodniej układa się między moimi nogami, zamknąłem oczy i
starałem się przygotować psychicznie na to, co za chwilę miało
nastąpić. Rozpychanie mnie palcami okazało się być niczym w porównaniu
z tym bólem, który odczułem, kiedy chłopak we mnie wszedł. Niemal zakrztusiłem
się własną śliną, a w moich oczach zebrały się łzy.
- Cicho...
Już dobrze. Wszedł cały, czujesz? – Dłonie Arikawy na przemian gładziły moje
włosy i dotykały ciało. Rumieniec powrócił na moje policzki, kiedy powoli
przyzwyczajałem się do tego nowego uczucia. Lekko wypiąłem
biodra w jego stronę i cicho jęknąłem. Gdy chłopak zaczął ruszać biodrami,
ja starałem się hamować te ”dziwne dźwięki”, które za wszelką cenę chciały
opuścić moje gardło. Na początku było dziwnie, ale w miarę upływu czasu robiło
się coraz przyjemniej. Nie byłem już w stanie powstrzymywać jęków, jednak wciąż
jeszcze walczyłem. Ostatkami sił, ale jednak.
– Nie
powstrzymuj się. Daj mi usłyszeć twój głos... – Jego język zaczął badać
wgłębienie w mojej szyi. Wtedy poddałem się i po prostu popłynąłem z prądem. Zacząłem
się na niego nabijać w rytm jego ruchów, powodując kilka zduszonych jęków
z jego strony. Ruszaliśmy się jak jedno ciało. Coraz mocniej zaciskałem
palce na prześcieradle. W pewnym momencie Arikawa pchnął we mnie głębiej, a
mnie przeszył jakiś dziwny dreszcz. Czułem się jakbym jednocześnie dostał czymś
twardym w głowę i został porażony prądem, ale to było... zaskakująco przyjemne.
Pod wpływem tego impulsu wygiąłem się w mocny łuk i bardzo głośno jęknąłem.
–
Tam...? – wysapał Arikawa i znów wraził się we mnie pod tym samym kątem,
powodując kolejny głośny jęk.
– Tak –
powiedziałem z trudem i opadłem na pościel. Było mi tak dobrze... Po paru
minutach jednostajnych pchnięć poczułem, że jestem blisko.
–
A-arikawa..! – Przycisnąłem go do siebie i oplotłem jego wąskie biodra nogami,
by był jak najbliżej mnie.
–
Wytrzymaj... Jeszcze trochę... Gha! - Czując rozlewającą się we mnie gorącą
ciecz, doszedłem z głośnym krzykiem. Chłopak poruszał się we mnie jeszcze
przez chwilę, po czym znieruchomiał. Zamknąłem oczy, gdy mnie opuszczał.
Poczułem, że kładzie się obok mnie i przykrywa nas kołdrą. Mimowolnie się w
niego wtuliłem. Ciepło rozlało się po moim sercu niczym miód, gdy Arikawa
otoczył mnie ramieniem i pocałował w czoło. Ostatnim co usłyszałem przed
zaśnięciem, był jego ciepły szept:
– Kocham
cię, Kasuki. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz