poniedziałek, 25 lipca 2016

Ada, Zuzia i tytany

Oto druga część Aktu II! Zapraszam! ^^
PS. Proszę pamiętać, że:
a) to nie jest profesjonalnie pisana komedia, tylko amatorskie wypociny;
b) wszystkie błendy som tu celowe;
a c) macie na czerwono:
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Tekst nie ma na celu urażenia kogokolwiek.

Akt II część 2.


Scena 3.

Ada, Zuzia, Zwiadowcy, tutejszy plebs, złapany tytan

(Zwiadowcy, Ada i Zuzia wjeżdżają przez bramę, która się za nimi zamyka)

Ada i Zuzia: (siedzą na wozie opatulone kocami, co jakiś czas kichając)

Tutejszy plebs: (gdy zauważa Adę i Zuzię zaczyna szeptać i marszczyć brwi - jeśli takowe posiada)

Basia: Ech... Zamknęliby się... (wzdycha i rzuca plebsowi zue spojrzenie)

Hanji: Oj rozchmurz się (Basia) Levi! (Didaskalia wiedzą lepiej!) (uśmiecha się szeroko)

Złapany tytan: Arrg? (patrzy łakomie na plebs)

Tutejszy plebs: (kuli się)

Erwin: (do Zuzi i Ady) Zabierzemy was do zamku. Tam opowiecie nam wszystko o "waszym" świecie.

Ada i Zuzia: Ups... (cicho) No to mamy problem...

Scena 4.

Ada, Zuzia, konie ((͡ ° ͜ʖ ͡ °)), Zwiadowcy, złapany tytan (w pakiecie z fangyrlującą Hanji)
(W zamku pożywki dla tytanów... Eee... To jest... Zwiadowców ^^)
Zuzia: (maltretuje smyczkę) To co im powiemy?
Ada: Może... (kicha jak kotek i rzuca wszystkich ostrzegawcze spojrzenie) Coś w stylu: 'Jechałyśmy z ważnym, super tajnym zadaniem, ale nasz pojazd wje*ał się do jeziora i ch*j wie jakim sposobem tu trafiłyśmy'?
Eren: Komu powiedzieć? (podjeżdża do wozu i z ciekawością patrzy na bohaterki)
(w tle słychać świerszcze)
Ada: A teraz mogę ich wypatroszyć? Proszę? (robi oczy kota ze Shrek'a)
Zuzia: Nie.
Ada: No ej! (prycha)
Eren: (patrzy na nie jak na wariatki i powoli odjeżdża) Okej... Nie wiem, czy chcę wiedzieć... (Ja nie chciałam i wiem. Widzisz? Lajf iz brutal) 
(Grupa dojeżdża do stajni)
Erwin: Wy zajmiecie się końmi! Wasza dwójka - pomóżcie z tytanem! Eren - zajmij się naszymi gośćmi!
Hanji: (obskakuje tytana, który wygląda, jakby zastanawiał się, czy ją zjeść, czy lepiej zostawić) (Lepiej zostawić, uwierz mi stary) Łiiii!!!
Erwin: (cicho do Basi) Ba-- To znaczy Levi! Uspokój ją proszę... (patrzy znacząc na Hanji)
Basia: (wzdycha i idzie do Zoe)
Erwin: (wyciąga chusteczkę z kieszeni i ociera nieegzystujący pot) Wtyki u didaskaliów mają na mnie zły wpływ... (EJ!)

Scena 5.

Ada, Zuzia, Erwin, Hanji, Levi, imbryczek, filiżanki, herbata
Erwin: (splata dłonie przed sobą) Dobrze. Zacznijmy od prostego pytania. Jak się tu znalazłyście.
Zuzia: Wpadłyśmy do jeziora.
Ada: Prawda. Tylko, że nasz autobus-- Wróć! --pojazd został uszkodzony.
Zuzia: Właściwie to zatonął. (chrząka znacząco)
Ada: No i teraz nie bardzo wiemy jak wrócić... (drapie się po głowie)
Basia: Chcecie nam wcisnąć, że gdzieś jechałyście, wpadłyście do jeziora i trafiłyście tu? Macie nas za idiotów?! (marszczy brwi)
Zuzia: Zgadza się! To znaczy... Eee...
Ada: (facepalm)
Hanji: Ale to nie ma sensu! (macha rękami i zrzuca imbryczek)
Imbryczek: (rozbija się)
Herbatka: (rozlewa się)
Filiżanki: (z rozpaczy po stracie imbryka popełniają samobójstwo, skaczą ze stołu i rozbijają się)
Herbatka: (znów się rozlewa)
(*niezręczna cisza*)
Basia: (rzuca Hanji mordercze spojrzenie)
Hanji: Hehe... (nerwowo się śmieje) To ja może... Już... pójdę! (odbiega)
Basia: Wracaj tu czterooka! (biegnie za nią)
Ada: (facepalm 2.0)
Zuzia: (parska śmiechem)
Erwin: (wzdycha) Możemy wrócić do rozmowy? Tak? Dobrze. Wyjaśnijcie mi o co chodzi z tym "prezydentem" i "zmienianiem".
Ada: To siem zwie demokracjom!
Zuzia: Dokładniem!
Erwin: Democo?
 Ada: Demokracją! To inaczej ''rządy ludu", czy jakoś tak. Wymysł starożytnych greków.
Hanji i Basia: (biegają w tę i z powrotem)
Zuzia: Ładne z was tło! [XD]
Hanji: Dzięki! ^^ (dalej ucieka)
Basia: Przytkaj się, bachorze! (wpada w słup i się po nim osuwa)
Ada, Zuzia i Hanji: (śmieją się do łez)
Erwin: (facepalm 3.0) Czy możemy w końcu dokończyć ten dialog? Didaskalia powoli nam odlatują!
[Prawda! >.<]
Ada, Zuzia i Hanji: Łee...
Hanji: (siada) To na czym stanęliśmy?
Erwin: Na demofrakcji, czy jakoś tak.
Ada: Demokracji, a nie żadnej frakcji! D-E-M-O-K-R-A-C-J-I!Wracając - zanim Basia-- Znaczy Levi się obudzi, szybko wam to wyjaśnię! Prezydent to taki "szef" wybrany przez ogół. DemoKRACJA umożliwia [chyba] zmianę tego szefa. Kropka.
Zuzia: A my dostałyśmy misję od naszego szefa, a on od swojego, a on od swojego i tak dalej. Kończy się na jeziorze i tym *ekhem* zadupiu *ekhem*.
Hanji: Czy mogłabyś powtórzyć to ostatnie?
Zuzia: Zadu--
Ada: (ze słodkim uśmiechem kopie nogę Zuzi) Nie, nie mogłaby.
Zuzia: Au!
Erwin: I na pewno NIC WIĘCEJ nie wiecie?
Zuzia: Nie (psycho-uśmiech)
Ada: A jego (wskazuje na Basię) lepiej zanieście do najbliższego lekarza. Zaczyna coś mamrotać.
Basia: Szczotka... Miotła... Płyn do mycia naczyń...
Zuzia: On tak zawsze?
Erwin: Niestety tak (wzdycha)
Basia: (z pomocą mocy moich i głosów w głowie przenosi się do skrzydła szpitalnego. Bo tak)
KONIEC AKTU II
 ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Co do tej demokracji nie jestem do końca pewna, bo:
a) musk mi się przegrzewa (mój nowy pokój to najcieplejsza część domu ;-;);
b) Wujek Google tym razem nie rozumie mojego problemu i nie chce pomóc -,-;
 c) jestem za leniwa żeby godzinami się męczyć i szukać informacji xD ;-;
Więc gdyby gdzieś wystąpił błąd, to proszę o (grzeczne) wypomnienie mi tego w komentarzu. Dziękuję :)
Aksune~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz