Oszołomiony Eren zesztywniał. Po prostu biernie leżał na
meblu, półprzymkniętymi oczami wpatrując się w burzowe tęczówki Sith’a. Cicho
sapnął, gdy czarnowłosy przygryzł jego dolną wargę. Odruchowo rozchylił usta,
czując powoli wsuwający się pomiędzy nie język Levi’a. Lord przez chwilę badał
nim wnętrze ust młodego więźnia, by za moment się od niego odsunąć. Wstał
i otarł wargi, sprzedając Erenowi kopniaka w twarz. Tak na pożegnanie. Odszedł
od skonfundowanego [1] chłopaka,
podszedł do swojego biurka i nacisnął guzik interkomu.
- Zabierzcie stąd więźnia dziewięć osiem pięć trzy.
Natychmiast.
Po chwili do pomieszczenia wmaszerowało dwóch szturmowców,
chwyciło brązowowłosego pod ramiona, zwlekło z leżanki i wyszło tym samym,
sztywnym krokiem.
~ * ~ * ~ * ~
Grupa Rebeliantów wpatrywała się z szokiem, ekscytacją i podziwem
w chwiejny, świecący na niebiesko hologram lub, tak jak w wypadku Jean’a –
w blondwłosego Jedi.
- Armin, skąd ty to wytrzasnąłeś? – spytał Berthold.
- To kiedyś była stara baza wypadowa Republiki, więc
poszperałem trochę w archiwach i znalazłem to – chłopak wskazał
wyświetlany obraz.
- Dobra, plany planami, ale skąd wiesz, że Eren na pewno tam
jest? Imperium ma bazy wszędzie! – wykrzyknęła Ymir. Uspokoiła się, gdy poczuła
na swojej dłoni drobną rączkę Historii [2].
- Eren, Armin i ja mamy wszczepione nadajniki. Na takie
właśnie przypadki – spokojny, monotonny głos Mikasy przeciął powietrze.
- Ej, ludzie… - Conny z niepokojem rozglądał się po Sali. –
Widział ktoś Sashę?
- Cześć! – do pomieszczenia weszła Braus z pieczonym
ziemniakiem w ręku i niemal od razu prawie zabiła się o droida
astromechanicznego.
- Gdzie byłaś? Przecież zwołaliśmy zebranie! – zimne
spojrzenie Annie przeszyło ją na wskroś. Dziewczyna lekko zadrżała.
- W kuchni… Próbowałam kolacji – z tymi słowy Sasha ugryzła
trzymane warzywo. Ludzie stojący przy panelu westchnęli. Mieli cichą
nadzieję, że coś zdołało przetrwać „próbowanie”.
Następne kilka minut minęło na wprowadzaniu ziemniaczanki w
temat spotkania i odwróceniu jej uwagi od jedzenia. Gdy oba powyższe cele
zostały osiągnięte, Armin mógł kontynuować.
- Eren jest w tej części budynku, w tej celi – blondyn
wskazał odpowiednie elementy wschodniego skrzydła. – Niestety, nasze wejście
jest w zachodniej partii, więc mamy do przejścia ładny kawałek drogi. A teraz przedstawię wam plan:
Dwójka naszych ludzi ogłuszy strażników, zdobędzie mundury i
wejdzie do środka, zawczasu otwierając nam drzwi. Wtedy wkraczamy ja i Mikasa.
Przebrani ludzie skuwają nas i udają, że prowadzą nas do cel. Później po
prostu zabieramy Erena i zbieramy się stamtąd. Jasne? – wszyscy pokiwali
głowami. – Reiner, kiedy możemy wyruszyć? – Jedi zwrócił się do technika.
- Najwcześniej za tydzień. Jesteśmy w rozsypce. Ludzie są
ranni, a statki uszkodzone – zapytany pokręcił głową z rezygnacją.
- Więc musimy się modlić, by Eren jeszcze trochę pożył –
podsumował Jean.
- Dobra, to by było na tyle. Jutro ustalimy kto z nami
poleci odbić tego narwanego kretyna – Armin wyłączył hologram, a wszyscy
zaczęli się rozchodzić.
Nikt nie zauważył, że Annie, Berthold i Reiner w pewnym
momencie skręcili do schowka, w którym nie było żadnych kamer, czy mikrofonów.
Przykucnęli, a Braun wyjął komunikator. Po kilku sekundach pojawiła się
holograficzna podobizna Erwina Smitha.
- Wszystko zgodnie z pańskimi przewidywaniami – zaczął
blondyn, a pozostała dwójka pokiwała głowami. – Zamierzają wkraść się przebrani
za szturmowców i wprowadzić Jedi. Po ostatnim ataku Imperium są w rozsypce i
będą w stanie przeprowadzić tego typu operację nie wcześniej niż za tydzień.
- Rozumiem – imperialny dowódca splótł dłonie przed sobą. –
Wejdą i już nie wyjdą… Na bieżąco mnie informujcie o ich następnych
posunięciach – po tych słowach hologram niebieskookiego zniknął. Transmisja
została zakończona.
- Tak jest, sir – odparły jednocześnie trzy głosy zdrajców,
na których twarzach pojawiły się tryumfalne uśmiechy.
[1] Skonfundowany
– zmieszany, zawstydzony.
[2] Uwaga, spojler z mangi! Historia to
prawdziwe imię Christy.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Hejka! ^^
Szczerze mówiąc - nie podoba mi się ten rozdział... Wyszedł taki trochę... chaotyczny? A to i tak druga, lepsza wersja. W pierwszej był kulejący lemon, ale po przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że akcja za szybko pędzi i postanowiłam to trochę przesunąć. Dodałam nowy wątek - zdradę Annie, Berthold'a i Reinera, więc myślę, że rozwinie się to ciekawiej niż w moim pierwszym założeniu. Tak jak napisałam przy bodajże prologu (?), zakończenie już mam ślicznie ułożone w mojej makówce, gorzej z tym, jak do niego doprowadzić... ;-; Tak więc - dziękuję za czytanie :D
Miłego dnia/nocy
Aksune~
PS. Co do lemona, to nie wiem czy w ogóle będzie... Jakoś tak... Ostatnio nie mogę wejść w mój "trans" xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz