"Cień ostrza"
- To miejsce jest niesamowite! - krzyczała Hanji. - Ile musiała zająć budowa?! I te drzwi! - latała od drzewa do drzewa, zachwycając się wykonaniem wcześniej wspomnianych obiektów.
- Drzyj się tak dalej, tytany przyciągniesz - Levi nie był zadowolony z zachowania okularnicy, które było, nawiasem mówiąc, ciut dziwne. - Rozsądniej byłoby jak najszybciej podzielić się na grupy, rozładować wozy i oporządzić konie - powiedział i podszedł do swojego wierzchowca. - Ja będę w domku z Erenem, gdyby coś się stało, zajmę się nim (wszyscy wiedzą o co chodzi xd Ereri górą!).
- Dopisuję się! - Hanji uwiesiła się na brązowowłosym i zaczęła się dziwnie śmiać. - Tyle czasu na eksperymenty! - Eren nie wyglądał na zachwyconego.
Skończyło się na tym, że przeprowadzono losowanie i wszyscy (oprócz wcześniej wspomnianej trójki i Erwina) zostali przydzieleni do schronień w ten właśnie sposób.
Tymczasem odziana w pelerynę dziewczyna czesała swojego konia, który, jedząc i pijąc, co chwilę rżał cicho, jakby z wdzięcznością. Kiedy skończyła, odłożyła szczotkę i poklepała zwierzę po szyi.
- Już dobrze, malutki. Udało się - westchnęła. - Mam nadzieję, że w okolicy nie kręci się zbyt wielu tytanów. Byłby problem, w końcu to miejsce to całkiem spore skupisko ludzi. W sumie, to jedyne nie chronione w okolicy.
Weszła do małej, drewnianej skrzyni na końcu korytarza i chwyciła linę na jej środku. Zaczęła ją ciągnąć, powoli wjeżdżając na górę. Gdy wjechała na piętro w części mieszkalnej najmniejszego domku, wyszła z windy, otworzyła drzwi do mieszkanka i rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Jeszcze większy bajzel niż ten, który tu zostawiłam - przejechała palcem po drewnianym biurku, sceptycznie patrząc na warstwę kurzu na wszystkich meblach. - Będę musiała tu posprzątać - wzdrygnęła się na samą myśl o tym, co Levi właśnie zgotował resztkom Korpusu. - Nic przyjemnego - stwierdziła i zdjęła pelerynę, odwieszając ją na wbity w ścianę kołek. Na tych obok wisiała jeszcze kurtka, biała koszula i zielony płaszcz ze znakiem Zwiadowców. Białe włosy rozsypały się jej na ramionach, gdy z namaszczeniem pogładziła zielony materiał, uśmiechając się lekko. Po chwili spoważniała. - To już przeszłość - jej głos na powrót stał się zimny i pozbawiony emocji. - Przeszłość, w którą na nowo się wpakowałam - wyszeptała.
Po trzech godzinach sprzątania, porządkowania i odkurzania kobieta mogła w końcu odetchnąć. Odłożyła szmatkę na stół i przeczesała włosy palcami.
- Nareszcie - powiedziała z dumą w głosie, rozglądając się po pomieszczeniu, teraz lśniącym czystością. Poluzowała chustkę, którą miała na twarzy, kiedy usłyszała huk i jakieś krzyki. W tym samym momencie ktoś zapukał do jej drzwi. - Kto tam? - materiał znów zakrył jej twarz. Do środka wbiegła zdyszana Christa.
- Tytani! - powiedziała tylko jedno słowo, po czym osunęła się na kobietę. Ta pośpiesznie odłożyła ją na swoje łóżko i zdjęła chustę z twarzy. Niemal natychmiast zakrył ją czarny płaszcz, który w pośpiechu zapięła. Zarzuciła na głowę kaptur i wybiegła ze swojego azylu, zapinając na plecach pochwy z mieczami. Szybko spuściła się windą na dół i jeszcze raz sprawdziła stan skórzanych pasów, przytrzymujących jej broń. Odsunęła drzwi i wyszła na zewnątrz. Zaklęła siarczyście, gdy zobaczyła, co się działo.
Tytani. Znowu. A było tak spokojnie. Przemknęło jej przez głowę. Potwory pożerały kolejnych krzyczących ludzi, a inni usiłowali ich ratować. Najczęściej bezskutecznie. Te konie, które jeszcze nie były w stajniach, biegały, spłoszone ogólnym chaosem. Jej koń rżał jak opętany wyrywając się w stronę kobiety w czerni. Zobaczyła, że jeden z potworów trzyma nieprzytomnego Erena. Jej oczy rozszerzyły się z przerażenia.
W ostatniej chwili dotarła do tytana i odcięła mu dłoń, w której trzymał chłopaka, ale kiedy wbiegała po jego ramieniu, złapał ją za pelerynę zdrową dłonią. Szarpała się przez moment, ale zobaczyła, że to nic nie da, więc rozpięła guzik, który przytrzymywał materiał. Wylądowała i potrząsnęła włosami, by nie musieć martwić się o widoczność. Kiedy Levi spojrzał w tamtą stronę, nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Przed nim stał nie kto inny, jak Aki Yuuri.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Da da daaam!
Kto podejrzewał kim jest kobieta w czerni? xd >Ja! Ja! Wybierz mnie!< Zamknij się, głosie w głowie! *stuka się po pustej czaszce* Nom... Już wiadomo co się stało z Aki ^^ W następnym rozdziale wyjaśnię czemu jeszcze żyje, jakim cudem jej włosy zmieniły kolor i o co chodzi z tymi trzema latami :)
Aksune~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz