niedziela, 14 lutego 2016

Coś o yaoi Epilog

 [EDIT: 24.03.2017]

Obudziłem się, leniwie przecierając oczy. Obok mnie leżał Arikawa, tuląc twarz do moich włosów – mruczał coś pod nosem, uśmiechając się przez sen. Obróciłem się w jego uścisku, układając się plecami do niego. W głowie przewijały mi się wspomnienia z naszego wczorajszego… spotkania. Przygryzłem wargę, myśląc intensywnie. „A co, jeśli Arikawa pomyśli sobie, że w końcu go pokochałem? Co ja wtedy zrobię?! Przecież po prostu dałem się ponieść chwili, prawda? Prawda?”
Drgnąłem, gdy usłyszałem przeciągłe ziewanie, które wydał z siebie chłopak, przyciskając mnie do siebie.
– Dzień dobry, Kasuki. – Arikawa westchnął błogo, owiewając swoim ciepłym oddechem moje ucho. Zadrżałem, czując, jak moje ciało pokrywa się gęsią skórką.
– Raczej wieczór – odparłem, przymykając oczy. – Powinniśmy wstać. Spójrz za okno. Ucięliśmy sobie niezłą drzemkę – dodałem, wyplątując się z jego ramion. Usiadłem na łóżku i podniosłem z podłogi pogniecioną bieliznę, która wczoraj została zerwana z mojego ciała. Rumieniec wypełzł na moją twarz, pokrywając ją hańbiącym szkarłatem. Zacisnąłem usta i szybko ją na siebie założyłem, wstając. – Głodny jestem. – Przeciągnąłem się, drapiąc po karku. – Też coś chcesz?
– A nie możesz jeszcze trochę zostać w łóżku? – wyjęczał Arikawa, opierając się na łokciu. – Proszę… – błagał. Chłopak wstał i objął mnie, próbując zaciągnąć z powrotem pod kołdrę. Spiąłem się i wyrwałem z jego uścisku, odchodząc kilka kroków i nie patrząc mu w oczy.
– Posłuchaj… Nie wiem, jak odebrałeś to, co wczoraj między nami zaszło – zacząłem, nerwowo przełykając ślinę – ale wciąż nic do ciebie nie czuję. Lubię cię i tak dalej, ale nie w ten sposób, w jaki byś chciał. – Spuściłem głowę, czując ogarniającą mnie falę wyrzutów sumienia. – A tak w ogóle… To chciałem przeprosić za to, co powiedziałem w toalecie kilka dni temu. Z naszej dwójki to ja powinienem przynieść ci kwiaty, nie ty mnie. To… To wszystko. – Atmosfera w pokoju nagle zrobiła się niesamowicie ciężka, wręcz przytłaczająca. Arikawa milczał, rzucając mi pełne zawodu spojrzenia. Po kilkunastu dłużących się sekundach zaczął zbierać swoje rzeczy z podłogi i zakładać je, wciąż nic nie mówiąc. Zauważyłem, że lekko drżą mu dłonie.
Odwrócił się do mnie i złożył na moich ustach krótki, ciepły pocałunek, tak bardzo kontrastujący z aurą, która się wokół niego roztaczała.
– Nie zamierzam rezygnować, Kasuki. Mimo wszystko wciąż wierzę, że kiedyś mnie pokochasz. – Arikawa odszedł ode mnie i wyszedł z sypialni. Ja dalej stałem w miejscu, jak wmurowany w posadzkę. Później usłyszałem trzask zamykanych drzwi wejściowych.

Koniec części pierwszej.        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz